wtorek, 23 maja 2017

W grodzie Ciecha i Cinki

Do Ciechocinka przyjeżdżam sama. Spotykam się z grupą znajomych, szalonych kobiet. Spędzamy intensywnie jeden z majowych weekendów, po czym z naładowanymi akumulatorami "Matki Polki" rozjeżdżają się do domów. Miałam trochę przerwy, w Sabatach i przyznam że Ciechocinek się zmienia. Kilka lat temu, w ostatni dzień mojego pobytu dołączyli do mnie Zosia z tatą, dlatego też mogę opisać to miejsce jako możliwość wycieczki z dzieckiem, teraz lekko zweryfikowałam obecną ofertę miasta i na świeżo opisuję.
Domki przy hotelu Amazonka(obecnie świeżo wyremontowane na "lekko luksusowo" ;-) ), są miłym zacisznym zakątkiem w tej uzdrowiskowej enklawie. Hotel kiedyś miał stajnię więc były koniki :-)
stamtąd polecam spacer w stronę tężni.
Droga wiedzie przez Park Zrojowy, wspaniały, utrzymany w stylu angielskim,
w którym oprócz ciekawej i bogatej roślinności są rzadko spotykane ptaki wodne, pierwszy raz np. widziałam czarnego łabędzia,

dziś są też pawie. Idąc przez park mijamy muszlę koncertową, oryginalną bo w zakopiańskim stylu,
tu odbywa się większość znanych ciechocińskich imprez plenerowych, w tym Blues Bez Barier. Znajdziemy też zachwycający budynek Pijalni Wód Mineralnych,
dziś nie spełnia już tej funkcji. Ale butelkę wody Krystynka,
udało mi się kupić i trafiłam tam też na klasyczny "Fajf". Grał zespół na żywo i dostojni kuracjusze z gracją i szykiem tańczyli. Trudno było oczy oderwać a uśmiech sam wciskał się na twarz.
W tym samym parku jest też słynna fontanna Jaś i Małgosia.
 
W ogóle, stwierdzam, że Ciechocinek to miasto fontann i parków. Dzieciaki mogą używać do woli.  Dalej po przejściu do skrzyżowania widać znaną fontannę Grzybek

skąd są pompowane wody do tężni.
Tężnie - unikatowa i największa w Europie konstrukcja drewniana do odparowywania wody z solanki. W Ciechocinku w XIXw. zbudowano trzy takie budowle - ustawione w kształcie podkowy. Podstawę tężni stanowi około 7000 wbitych w ziemię dębowych pali, na nich umieszczono świerkowo-sosnową konstrukcję wypełnioną tarniną,
 
po której spływa solanka. Wysokość tężni to ok 16 m, zaś ich łączna długość wynosi ponad 1700 m. solankę do tężni pompuje się i wtłacza na górę do korytek zainstalowanych na ich szczycie.
Stąd solanka przesącza się kroplami po ścianach tężni i pod wpływem wiatru i promieni słonecznych intensywnie paruje. Wokół tężni tworzy się słynny, bogaty w jod mikroklimat tworzący naturalne, lecznicze inhalatorium. Spacer zajmuje kilkadziesiąt spokojnych minut a okalające łąki i zlokalizowane blisko park, plac zabaw oraz kawiarnia dają czas na miły relaks. Niedaleko tężni jest kolejna atrakcja pieknie ułożony zegar kwiatowy.
Ciechocinek można też zwiedzać korzystając z bogatej oferty pojazdów kołowych lub konnych.
Polecam wycieczkę do Zabytkowej Ważelni Soli.
Ciekawa wystawa zabytkowych urządzeń do ćwiczeń i rehabilitacji dzieciaczki chodzą tu z otwartymi buźkami.


A kto ciekaw kim byli Ciech i Cinka, skąd wzięły się słone jeziora z których odzyskiwano cenną sól musi zapoznać się z legendą miasta :-)

poniedziałek, 8 maja 2017

Łódź inna niż inne

Tą łodzią popłynąć możemy aż do przełomu XIX i XXw.
Duże miasta mają to do siebie, że skrywają dużo różnych czarodziejskich miejsc, różnorakich historii i zakamarków do odkrycia. Takim magicznym miejscem są "Popioły" w Łodzi. Mało może interesująco brzmiące na pierwszy rzut ucha i nie szczególnie się kojarząca nazwa nabiera innego sensu gdy pozna się jej historię.
W czasach największego rozkwitu łodzkich fabryk, gdy powietrze w dużej mierze było przesycone dymem z kominów, łódzcy krezusi szukali miejsc dla swych rodzin, gdzie będzie las, świeże powietrze i nie zbyt duża odległość od fabrycznych włości. Ruda Pabianicka spełniała idealnie kryteria na wicie letniskowego gniazdka, szczególnie upodobano sobie ul. Żeromskiego. Architekci wynajmowani przez bogaczy prześcigali się w oryginalności projektów, czerpiąc inspiracje z modnych wówczas styli: angielskiego, szwajcarskiego, zakopiańskiego wzorowali się  na staropolskich dworkach. Nie brakowało również willi secesyjnych i modernistycznych.


Nie znajdziemy tam dwóch identycznym willi każda budowana z fantazją, bogato zdobiono, z niezwykłą starannością. Niektóre wille otrzymywały imiona ( bliskich sercu inwestora): "Natalia", "Klara".

Gdy Ruda była administracyjnie włączana do Łodzi, w mieście istniała już ul.Żeromskiego zmieniono więc nazwę na Popioły, oddając w ten sposób szacunek i hołd polskiemu pisarzowi.
Budynki stojące tam od ponad stu lat, jak cała Łódź, jedne są odrestaurowane i odzyskują blask,

inne błagają o inwestorów. Niektóre są oddane na mieszkania socjalne i nie ma chyba nadziei, że zamiast je podpierać, by się nie przewróciły, znajdzie się ktoś kto rzetelnie zainwestuje w remont.

Wszystkie te urocze budynki, wywołujące skrajne emocje, od żalu do zachwytu, a wraz z otaczającym je lasem,



niejedno widziały i niejedną mają historię do opowiedzenia-odwiedź je i posłuchaj. Warto.
My popłynęłyśmy naszą łodzią w inny jeszcze zakątek. Na Placu Wolności, za pomnikiem Kościuszki, jest nie dostrzegalne, prawie, z czarnymi metalowymi balustradami zejście do podziemi/kanałów. Drugi raz prawdopodobnie budzę nie najfajniejsze skojarzenia. Nie ma obaw, to miejsce to Muzeum Dętka.
Jedyne takie muzeum, pionierski projekt muzealny w skali kraju! autentyczny fragment kanałów miejskich, wybudowany  w 1926r. Do zwiedzania od 2008r. udostępnione jest ponad 142 metry długości podziemnego labiryntu miasta.
Mieści ok. 300m. sześciennych wody, wysokość 187cm i ok 1,5m. szerokości. Wizytując Dętkę zaskoczyła nas estetyka z jaką wybudowano coś co z nazwy i przeznaczenia nie było budowane do zwiedzania a nawet oglądania.


Troszkę przypomniałyśmy sobie pobyt w Muzeum Powstania Warszawskiego, i losy Powstańców zmuszonych do takiej drogi komunikacji...Na koniec dopłynęłyśmy do Portu Łódź, by jakoś w miarę łagodnie (niestety nie dla portfela :P) wrócić do naszego XXIw.

wtorek, 2 maja 2017

Uniejów

mam swój prywatny mały sukces...
Ostatnio Zosia wróciła ze szkoły i mówi:
- klasa jedzie na wycieczkę do Uniejowa. Tam sa tylko Termy, a ja przecież aktualnie pływam dwa razy w tygodniu na zajęciach. taka wycieczka to nuda. Nie jadę.
Ja odpowiadam:
- córciu, ale Uniejów to nie tylko baseny. Jest tam zamek, zbrojownia rycerska, most na rzece Warcie. Byłyśmy tam wszędzie gdy miałaś 4 lata i sięgnęłam po album ze zdjęciami.
Po kilku minutach Zosia wola:
- Ja (!) mamo! ja o tym wszystkim zapomniałam, ze tam jest tyle do zwiedzania, Dziękuje że mi przypomniałaś. Jadę!
I pojechała.., a ja cichutko odczuwam satysfakcję, ze udało mi się obudzić w niej tą ciekawość świata i oczekiwanie od wycieczki czegoś więcej niż tylko wymoczenia się w ciepłej wodzie ;-)

Od lipca 2014 roku Uniejów otrzymał status Uzdrowiska ponieważ badania wody wykazały jej właściwości lecznicze.Warto poznać jej własności lecznicze, pobyt w Tężni, inhalacja przy „wodospadzie” lub „armatkach” może zastąpić nadmorski spacer - tyle jodu zawiera tutejsza woda. O samych basenach rozpisywać się nie będę, kto nie był powinien to szybko nadrobić. Jest wiele atrakcji cały rok, a w okresie letnim dodatkowo bardzo rozwija się infrastruktura barowa na powietrzu, niestety to też wiąże się w większymi kolejkami.


Obok term są urzekające miejsca o walorach historycznych:
Naprzeciw miasta, na lewym brzegu Warty, stoi okazały zamek, dawna własność arcybiskupów gnieźnieńskich.
 

Wzniesiono go w drugiej połowie XIV w. Obiekt otoczony jest rozległym parkiem krajobrazowym, dziś laso-parkiem z egzotycznymi cypryśnikami błotnymi, dębami kaukaskimi i klonami srebrzystymi (poprowadzono tu ścieżkę dydaktyczną, przy ważniejszych okazach drzew i krzewów ustawiono tablice informacyjne).
W dawnym zamku arcybiskupim działa obecnie hotel ze stylowo urządzoną restauracją.
Hotel zwiedza się ze stylowo ubranym przewodnikiem: (zdjęcia poniżej są wykonane przez Zosię )






Można zwiedzać zamkową kaplicę oraz wejść na taras widokowy na szczycie wieży. Nieco poniżej zamku znajdziemy Kasztel rycerski na „Na Gorących Źródłach” znajduje się przy ul. Zamkowej 6.
Kasztel składa się z dwóch obiektów: czterokondygnacyjnej wieży i budynku głównego. W wieży znajdują się sale rycerskie, w których eksponowane są meble i uzbrojenie rycerskie z czasów średniowiecza. Budynek główny posiada dziedziniec wewnętrzny oraz obszerny, kryty przedsionek. Na parterze wewnątrz znajdują się Łaźnie Kasztelańskie, czyli prawdziwe średniowieczne SPA z dębowymi baliami, w których można zaznać kąpieli różanych, piwnych czy czekoladowych.
Idąc w stronę miasta przechodzi się spacerowym mostem, łączącym dwa brzegi rzeki Warty tam są armaty, których lufy wycelowane są w dawny zamek Arcybiskupów Gnieźnieńskich. Są to repliki XVII wiecznych dział z których dziś tryska termalna woda.
Wracając w stronę domu zajrzeliśmy jeszcze do dworku Izby Pamięci Marii Konopnickiej. Gdy byłam dzieckiem przyjeżdżaliśmy tu na biwaki.