poniedziałek, 8 maja 2017

Łódź inna niż inne

Tą łodzią popłynąć możemy aż do przełomu XIX i XXw.
Duże miasta mają to do siebie, że skrywają dużo różnych czarodziejskich miejsc, różnorakich historii i zakamarków do odkrycia. Takim magicznym miejscem są "Popioły" w Łodzi. Mało może interesująco brzmiące na pierwszy rzut ucha i nie szczególnie się kojarząca nazwa nabiera innego sensu gdy pozna się jej historię.
W czasach największego rozkwitu łodzkich fabryk, gdy powietrze w dużej mierze było przesycone dymem z kominów, łódzcy krezusi szukali miejsc dla swych rodzin, gdzie będzie las, świeże powietrze i nie zbyt duża odległość od fabrycznych włości. Ruda Pabianicka spełniała idealnie kryteria na wicie letniskowego gniazdka, szczególnie upodobano sobie ul. Żeromskiego. Architekci wynajmowani przez bogaczy prześcigali się w oryginalności projektów, czerpiąc inspiracje z modnych wówczas styli: angielskiego, szwajcarskiego, zakopiańskiego wzorowali się  na staropolskich dworkach. Nie brakowało również willi secesyjnych i modernistycznych.


Nie znajdziemy tam dwóch identycznym willi każda budowana z fantazją, bogato zdobiono, z niezwykłą starannością. Niektóre wille otrzymywały imiona ( bliskich sercu inwestora): "Natalia", "Klara".

Gdy Ruda była administracyjnie włączana do Łodzi, w mieście istniała już ul.Żeromskiego zmieniono więc nazwę na Popioły, oddając w ten sposób szacunek i hołd polskiemu pisarzowi.
Budynki stojące tam od ponad stu lat, jak cała Łódź, jedne są odrestaurowane i odzyskują blask,

inne błagają o inwestorów. Niektóre są oddane na mieszkania socjalne i nie ma chyba nadziei, że zamiast je podpierać, by się nie przewróciły, znajdzie się ktoś kto rzetelnie zainwestuje w remont.

Wszystkie te urocze budynki, wywołujące skrajne emocje, od żalu do zachwytu, a wraz z otaczającym je lasem,



niejedno widziały i niejedną mają historię do opowiedzenia-odwiedź je i posłuchaj. Warto.
My popłynęłyśmy naszą łodzią w inny jeszcze zakątek. Na Placu Wolności, za pomnikiem Kościuszki, jest nie dostrzegalne, prawie, z czarnymi metalowymi balustradami zejście do podziemi/kanałów. Drugi raz prawdopodobnie budzę nie najfajniejsze skojarzenia. Nie ma obaw, to miejsce to Muzeum Dętka.
Jedyne takie muzeum, pionierski projekt muzealny w skali kraju! autentyczny fragment kanałów miejskich, wybudowany  w 1926r. Do zwiedzania od 2008r. udostępnione jest ponad 142 metry długości podziemnego labiryntu miasta.
Mieści ok. 300m. sześciennych wody, wysokość 187cm i ok 1,5m. szerokości. Wizytując Dętkę zaskoczyła nas estetyka z jaką wybudowano coś co z nazwy i przeznaczenia nie było budowane do zwiedzania a nawet oglądania.


Troszkę przypomniałyśmy sobie pobyt w Muzeum Powstania Warszawskiego, i losy Powstańców zmuszonych do takiej drogi komunikacji...Na koniec dopłynęłyśmy do Portu Łódź, by jakoś w miarę łagodnie (niestety nie dla portfela :P) wrócić do naszego XXIw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz