środa, 3 lipca 2019

Water luu

Wyczytałam w Internecie, że pod koniec czerwca odbywa się inscenizacja bitwy pod Waterloo. Ponieważ, dość dawno nie byłyśmy w żadnym nowym miejscu, rodzina była chętna na wycieczkę.
Pojechaliśmy. Niestety, jak dotarliśmy na miejsce, inscenizacja trwała już od
kilku minut.
Impreza odbywa się na rozległym terenie, z dużym rozmachem. Wiele grup rekonstrukcyjnych, ze starannie wykonanymi strojami i ekwipunkiemm.
Naprawdę dużo wybuchów, wystrzałów, nie żałowali prochu. Wskazane są zatyczki do uszu lub słuchawki akustyczne dla dzieci. Żeby mieć naprawdę fajne widoczność, należy przyjechać z godzinę wcześniej. My tak nie zrobiliśmy więc, nie staliśmy w miejscu tylko chodziliśmy w różne miejsca, także by znaleźć lepszą widoczność i trochę cienia.

Było tak gorąco, że dominującą myślą była "water luu" na głowę, do gardła, wszystko jedno byle się schłodzić.
Już myślałam, że moja nastolatka, mała panienka, przedłoży wygodę, komfort, klimatyzację w aucie nad chęć zwiedzania dalej. Ale, na szczęście pomysł taty by pójść do restauracji i przeczekać tłum ludzi rozjeżdzających się po skończonym show, rozładował atmosferę i napełnił brzuszki.




Mogliśmy wrócić na szlak. Kupiliśmy bilety wstępu i poszliśmy najpierw zwiedzać muzeum "Memorial 1815". W cenie biletu zawarty jest audioprzewonik, który potem okaże się istotny przy uruchamianiu różnych ekspozycji. Muzeum w pełni multimedialne i bardzo nowoczestne. Dużo projekcji uruchamia się właśnie przykładając audioprzewodnik. Miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia.
Po wyjściu z Memorialu poszliśmy zobaczyć belgijską panoramę. Wyczytałam w Internecie że jest niewiele mniejsza od naszej Racławickiej. Ale z wyglądu, z aranżacji otoczenia nawet się nie umywa. Wrocławska Panorama po prostu zapiera dech w piersiach, ta tutaj, hm, nic się we mnie nie zmieniło po tej wizycie.

Kolejnym punktem był kopiec lwa. Policzłyśmy z Zosią 250stopni.

Fajne wyzwanie. Polecam.

Na koniec lody. Miły dzień. Waterloo warto odwiedzić

Wybory czyli nauka patriotyzmu.

Przypomniało mi się jak w pierwszej klasie Zosia wróciła ze szkoły i  powiedziała, że Pani Beata ją pochwaliła, bo zna wszystkie zwrotki Hymnu:
- mamo, Pani powiedziała że to "niewybałe" :-)
Nie, żebym jakąś specjalną naukę stosowała, po prostu hymn i kolędy to były Zosi ulubione piosenki. W okolicach czerwca chowałam płyty z kolędami bo obawiałam się co sobie sąsiedzi o nas pomyślą :P
Dobra, wracamy do bieżących wydarzeń. Akurat na weekend z wyborami do parlamentu europejskiego, przyjechała do nas siostra mojego męża ze szwagrem. Było nas już czworo uprawnionych do głosowania, więc zaproponowałam wycieczkę do ambasady polskiej. Nikt z nas jeszcze nie był w takiej instytucji, a ja pomyślałam, że Zosi obywatelce Polski mieszkającej za granicą kiedyś może się taka wiedza przydać.
W dzień poprzedzający, szwagier upadł nieszczęśliwie i złamał rękę.
Pojechaliśmy zatem we troje dając dziecku dobry obywatelski przykład. Pobyt w Brukseli należało okrasić wyjaśnieniem co to jest Parlament Europejski i wizytą w tymże.


Potem jeszcze szybki rzut oka na imponujący budynek Komisji Europejskiej i do domu.



Jeśli o mnie chodzi to moje cele w Brukseli mam już odwiedzone, ale kto wie może szwagier wybierze się na kolejne wybory więc może coś jeszcze wynajdę do zwiedzania :-).