środa, 3 lipca 2019

Wybory czyli nauka patriotyzmu.

Przypomniało mi się jak w pierwszej klasie Zosia wróciła ze szkoły i  powiedziała, że Pani Beata ją pochwaliła, bo zna wszystkie zwrotki Hymnu:
- mamo, Pani powiedziała że to "niewybałe" :-)
Nie, żebym jakąś specjalną naukę stosowała, po prostu hymn i kolędy to były Zosi ulubione piosenki. W okolicach czerwca chowałam płyty z kolędami bo obawiałam się co sobie sąsiedzi o nas pomyślą :P
Dobra, wracamy do bieżących wydarzeń. Akurat na weekend z wyborami do parlamentu europejskiego, przyjechała do nas siostra mojego męża ze szwagrem. Było nas już czworo uprawnionych do głosowania, więc zaproponowałam wycieczkę do ambasady polskiej. Nikt z nas jeszcze nie był w takiej instytucji, a ja pomyślałam, że Zosi obywatelce Polski mieszkającej za granicą kiedyś może się taka wiedza przydać.
W dzień poprzedzający, szwagier upadł nieszczęśliwie i złamał rękę.
Pojechaliśmy zatem we troje dając dziecku dobry obywatelski przykład. Pobyt w Brukseli należało okrasić wyjaśnieniem co to jest Parlament Europejski i wizytą w tymże.


Potem jeszcze szybki rzut oka na imponujący budynek Komisji Europejskiej i do domu.



Jeśli o mnie chodzi to moje cele w Brukseli mam już odwiedzone, ale kto wie może szwagier wybierze się na kolejne wybory więc może coś jeszcze wynajdę do zwiedzania :-).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz