Kolejny dzień z pieczęcią
historyczną. Pojechaliśmy się do Strońska. Miejscowość
niewielka, ale bardzo cenna pod względem walorów
kulturowo-historyczno-przyrodniczych. Teren bardzo pagórkowaty jak
na te strony, z uroczo wijącą się rzeką Wartą i to dzięki tym
aspektom o Strońsku są wyraźne wzmianki w historii.
Pod względem zabytkowym warto
odwiedzić dla obejrzenia romańskiego kościoła „Św. Urszuli i
11tysiąca dziewic” (nazwa też niczego sobie ;-) ).
Wnętrza kościoła nie udało nam się
zobaczyć, bo był zamknięty, a plan wejścia podczas mszy,
zniweczył mój błąd, bo pomyliły mi się dni i nie o tej porze,
co trzeba, przyszliśmy. Tuż obok kościoła jest park wiejski. W
tymże parku odbywał się turniej rycerski i trwająca dwa dni
impreza. Impreza pod hasłem „W grodzie Mściwoja”(pierwszy
historycznie udokumentowany władca Strońska, XIIIw., na jego
polecenie został wzniesiony w/w kościół) w sobotę nie
przyciągnęła wielkich tłumów, co dla nas było z korzyścią.
Inscenizatorzy mięli szansę i czas
każdego uczestnika indywidualnie otoczyć uwagą i opowiadać,
prezentować zbroję, broń co dodało uroku wydarzeniu. Po południu
odbył się turniej rycerski i inscenizacja zdobycia grodu, całość
oceniam za godną uwagi i obecności i polecam kolejne edycje.
Dodatkowym atutem historycznym Strońska
jest linia obronna Warty i zachowane od II w.ś bunkry polskich
żołnierzy z Armii Łódź. Zosia miała więc kolejną lekcję
historii.
Dojście do bunkrów jest w połowie drogi do rzeki, gdzie oczywiście także zawitaliśmy, bo teraz pływanie jest niezwykłe emocjonującym elementem spędzania wakacji.
Podczas festynu natrafiliśmy także na objazdowy punkt informacji turystycznej, panie z ochotą wręczyły nam dużą dawkę folderów i map. Mamy zatem co studiować i planować kolejne wyprawy by poznawać okolicę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz