niedziela, 4 czerwca 2017

Jasna Góra ciemna strona

Zupełnym przypadkiem w piątek wieczorem dowiedziałam się że są miejsca na organizowanej w sobotę, wycieczce do Częstochowy, jakżeby nie skorzystać ;-)
Pojechaliśmy z sąsiedniej parafii wraz z grupą dzieci pierwszokomunijnych.
Cóż, ja też byłam po swojej komunii na Jasnej Górze, bardzo dobrze wspominam tamtą wycieczkę. Organizatorzy starali się wówczas byśmy wynieśli z niej 100%tego co wartościowe - pod względem duchowym ale i historycznym. Teraz tak nie było. Szkoda. Owszem były dzieci wprowadzone przez zachrystię przed cudowny obraz i tam spędziły całą mszę, my dorośli cieśniliśmy się przed kartą; ale już na oprowadzanie po całej kaplicy i opowieści o uzdrowieniach, z pokazaniem tej imponującej ilości rożańców, kul
nie starczyło czasu. Następnie pędem pognaliśmy w kolejkę do skarbca. To dla mnie jedno z ważniejszych miejsc w klasztorze i dzięki, że nie opuszczono tego punktu. Zosi też bardzo się tam podobało, chyba na każdym wywiera to duże wrażenie. Byliśmy też w Baszcie i same też probowałyśmy wychwycić ciekawe miejsca,
pomniki.  Niestety, bardzo ubolewam, że nie zabrano nas na mury obronne i drogę krzyżową bo pamiętam, że w dzieciństwie byłam zachwycona.
Próbowałyśmy się tam dostać w tzw czasie wolnym, ale wejście od strony dziedzińca było niedostępne  (remont), a ustalenie informacji w Jasnogorskim Centrum Informacji okazało się nie wykonalne. Pani tam pracująca z pewnością pomyliła stanowiska i wszystko można o niej powiedzieć, ale nie to że z angielską cierpliwością udziela zbłąkanym turystom informacji. Nie znając więc, gdzie jest drugie wejście i ile czasu potrzebujemy na spacer tamtędy zrezygnowałyśmy. Skupiając się na poszukiwaniu pomnika Wyszyńskiego,
bo to było  miejsce zbiórki, zaczepiony ksiądz wskazał drogę, bo do Pani z JCI postanowiłam już nie iść, podpowiedział też żeby nie iść główną bramą bo jest korek i przejścia brak, obeszłyśmy wiec z prawej strony oglądając piękną zabudowę i pamiątki oraz stojąc w dułgalaśnej kolejce po lody(i tu żałuję bardzo, że umknęło mi aby wejść na spokojnie do kaplicy i poświęcić temu miejscu odpowiedni czas, ale te lody dla dzieci wymęczonych upałem...
; -) ) O wyznaczonej porze spod pomnika przeszliśmy do kościoła Św. Barbary
gdzie jest źródełko wody uzdrawiającej.
Po spacerze wróciliśmy do autokaru, wracając do domu godzinę przed czasem! Żałuję bardzo, że nie ofiarowano nam tej godziny dłużej na samodzielne zwiedzanie Jasnej Góry,
bo inaczej byśmy zagospodarowały czasem wolnym.
Żałuję że nie przygotowalam się lepiej do tej wycieczki, ale jadąc na zorganizowaną wycieczkę i pamiętając wyjazd sprzed lat, nie wiedziałam, że muszę odbębnić za kogoś tę robotę, poza tym czasu miałam mało. Cóż, takie czasy, nie zawsze zorganizowane znaczy że będzie przewodnik, pełna informacja. Czasem organizacja oznacza podstawimy Wam autokar, który dowiezie i przywiezie na miejsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz