wtorek, 6 września 2016
Daj włos
Dziś nie będzie o żadnej podróży w sensie materialnym, a raczej metafizycznym. Moja córka wspięła się dziś na wyżyny. Właściwie zaczęło się wczoraj, po powrocie ze szkoły oświadczyła, że boli ją jak siada sobie na włosach ;-) Powiedziałam, że ja już dawno mówiłam że powinna pozwolić podciąć włosy. Pozostawiła temat bez odpowiedzi... Wieczorem, mówi dobrze, ale moje włosy mają iść na peruki dla osób chorych na raka. Wstrząsnęło mną! Cóż było czynić, od rana dziś szukałam informacji gdzie, jak się to załatwia i jak się odbywa; no i znalazłam. Po szkole poszłyśmy do fryzjera i mój zuch pozwolił ściąć piękne długie włosy. Usłyszała przy tym że jej ilość włosów wystarczy na zrobienie jednej krótko włosej peruki. Czyli takiej jak nosiła Zosi mama, czyli ja, gdy ta miała niecałe 2 latka :-) moja córka jest wielka!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz