Warszawa. Stolica. Lubimy zwiedzać, lubimy odkrywać trzeba poznawać też historię państwowości. Pierwsza nasza wizyta była rok temu. Zwiedziłyśmy wówczas Warszawskie Łazienki. Park, moim zdaniem wart odwiedzenia a jakże często pomijany. Przy wejściu przeplatają się symbole historii i współczesności. Pomnik marszałka Piłsudskiego wywołał króciutką rozmowę o czasach wojennych.
Zaraz obok jest Pałac Prezydencki wiec trzy zdania o tym jaką funkcję pełni w obecnych czasach prezydent.
-"mama,oni obaj to tacy szefowie?" :-)
Po wejściu do parku powitał nas pomnik Fryderyka Chopina umówiłyśmy się, że posłuchamy jego muzyki po powrocie do domu i pomaszerowałyśmy dalej.
Trochę mogłam już mniej gadać bo piękna roślinność, wiewiórki i pawie zajęły moją ośmiolatkę. Troszkę pobłądziłam szukając Pałacu na wodzie, ale w końcu dotarłyśmy i tam, a w drodze powrotnej trafiłyśmy do części japońskiej i zmęczenie uleciało gdzieś daleko. Kolorowe dekoracje, lampiony wprawiły w zachwyt malego trampa.
Następnie spacerkiem po starówce spotkaniu z syrenką trafiłyśmy na pyszne pierogi w Zapiecku.
Po roku wróciłyśmy. Drugą wizytę rozpoczęłyśmy w Saskim Ogrodzie, koło fontanny (bez frajerów ;-)). Tuż obok Grób Nieznanego Żołnierza
był obowiązkowym punktem dla Zucha tak jak Pomnik Małego Powstańca.
Do tego drugiego jeszcze wrócę, bo drugie spotkanie zaliczamy następnego dnia. Pierwszego dnia byłyśmy jeszcze w Zamku Królewskim. Sale tronowe, obrazy Matejki a także film, o tym jak wyglądało centrum Warszawy bez zamku i jak go odbudowywano, zrobiły wrażenie nie tylko na dziecku ale i mamie.
Następnie spacer po starówce, wizyta w sklepiku, w którym przedstawiano warszawskie legendy z naszym udziałem jak się okazało; -) Potem pojechałyśmy do hotelu (uwaga:naprawdę w sieci Ibis wcześniejsza rezerwacja umożliwia wynajęcie pokoju za 39zł za 2os pokój z łazienką, pełen standard) Z racji bliskości plaży nie mogłyśmy sobie odmówić wizyty nad Wisłą. Rejsy promem i fryty w "Cudzie nad Wisłą" przy jazzowej muzyce na żywo zakończyły ten dzień.
Kolejny zaczęłyśmy na wysokim koniu, bez upadku, na szczęście, na 30-tym piętrze PKiN, Zosia chciała jeszcze iść na wystawę pająków i skorpionów ale ja wymiękłam. Ostatnim punktem wycieczki było Muzeum Powstania Warszawskiego. Tam na ścianie widnieje napis w stylu:nikt kto tego nie przeżył nie zrozumie, że to powstanie musiało zaistnieć. Chyba coś w tym jest jak się zadumać nad argumentami przeciwników PW.
Muzeum absolutnie warte odwiedzenia. Różnorodność form przekazu sprawia, że nikt nie wychodzi nie poruszony. Ogromne wrażenie robi przejście zainscenizowanymi kanałami, Zosia miała problem z zaśnięciem w nocy. Sala Pamięci Małego Powstańca pozwala dzieciom utożsamić się z tym jak ich rówieśnicy przeżywali wojnę i uczestniczyli w Powstaniu.
Tutaj też poznaje się, historię pomnika, o którym piszę na początku. Chłopiec w za za dużym hełmie i z karabinem to tylko symbol. Dzieciom poniżej 12 lat nie dawano broni. Byli oni za to gońcami przekazywali rozkazy prasę pocztę, biegały więc maluszki czynnie uczestnicząc w walce o istnienie Państwa Polskiego, które Niemcy chcieli zgładzić. Wizyta w Warszawie dużo dała Zosi do myślenia a z racji rozpoczynania przedmiotu historii mam nadzieję że łatwiej jej będzie przyswajać wiedzę z podręczników.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz