czwartek, 13 lipca 2017

Odwiedziny u Neptuna

Podczas pobytu w Sopocie, rodzinnie postanowiliśmy pojechać do Gdańska do Muzeum II Wojny Światowej. Zważywszy na możliwość, w niedługim czasie jego zamknięcia, mimo, że całkiem nie dawno, je otwarto, w budynku specjalnie w tym celu wybudowanym - wizyta zdawała się być tym bardziej wartościowa. Muzeum mieści się w Gdańsku, nie daleko od starówki. Budynek nowoczesny, kilku kondygnacyjny i aż dziwne, że... tak kiepsko zagospodarowany. Nowoczesna bryła
w żaden sposób nie kojarząca się z tematyką wystawy, ani z miejscem lokalizacji. Okej, może ja się nie znam na sztuce i architekturze współczesnej. Jednak chaos i brak inuicyjnosci podczas zwiedzania, nie są już domeną i zaletą nowoczesności. Każde z naszej piątki miało wrażenie jakby, nie dokończenia i braku skrupulatnego przemyślenia zarówno budynku jak i samej wystawy.
Byłam w ostatnim czasie na kilku nowoczesnych wystawach, ba, nawet kilkanaście lat temu tu, w Gdańsku, była wyśmienita wystawa "Drogi do wolności" -do dziś pamiętam, wrażenie jakie na mnie zrobiła, ta teraz, niestety nie. Nie zaskoczyła mnie formą przekazu, prezentacją, treścią...Wszędzie są obecnie wykorzystywane wielorakie interaktywne nośniki przekazu-żaden zachwyt. W moim subiektywnym odczuciu...W części sal, zagospodarowanie przestrzeni było od podłogi do sufitu i tam, bez problemu można było przenieść się w prezentowane czasy. W innych miejscach, gdy wzrok zabłądził, ponad eksponatami natrafiał na beton i przewody, mnie to rozpraszało. Niestety to już nie te czasy na takie muzea. Teraz jak wchodzę to do wejścia, mam tkwić i wczuwać się w dzieje i losy ludzi którzy tam żyli. A i po wyjściu powinno na długo budzić refleksję, takie odczucia miałam i mam do dziś po wizycie w Muzeum Powstania Warszawskiego. Jedynie, a może o to chodziło autorowi wystawy, nie mogę opędzić się, od myśli, że historia zatacza koło...
Po zakończeniu zwiedzania muzeum, my z Zosią zostałyśmy w Gdańsku, by nacieszyć wzrok starówką, Motławą i klimatem Gdańska.
Spacerkiem przeszłyśmy wzdłuż rzeki, opowiadałam Zosi jak tutaj się zmieniło, jak ja pamiętam drugi brzeg Motławy -Ołowiankę. Zachwycałyśmy się nową nowoczesną kładką,
o i tutaj nie przeszkadza mi połączenie tych dwóch światów, historii i współczesności. Można umiejętnie i z humorem nawet je połączyć.

Spacerując po Długiej rozmawiałyśmy o podobieństwie kamienic wrocławskich i gdańskich i z czego to wynika.
Także o różnicach między zagranicznymi miastami, jakie miałyśmy okazję zobaczyć a naszymi polskimi. Jak na Harcerzy Wodniaków przystało, oddałyśmy cześć Neptunowi.

 
Doszłyśmy do najpiękniejszego dworca
i wróciłyśmy do Sopotu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz