Najpierw trafiliśmy do Colegiaty Notre Dame.
Piękny gotycki klasztor robił wrażenie.
Następnie idąc kawałek wzdłuż rzeki Moza
doszliśmy do miejsca, skąd zaczyna się wspinaczka na forty. Weszliśmy na górę i za symboliczną opłatą fortyfikacja stanęła przed nami otworem.
Spodziewaliśmy się że zetkniemy się klimatem podobnym do srebrnogórskiej czy kłodzkiej twierdzy, bo wygląd bardzo przypominał styl budów z czasów napoleońskich, ale ku naszemu zaskoczeniu właściwie nic nie było o czasach napoleońskich a fort wybudowali w XIXw Holendrzy. Okazało się, że miejsce to w czasie II wojny światowej przejęli Niemcy i urządzili więzienie i tajną siedzibę Gestapo. Przetrzymywano tam ponad 6000 wieźniów. Wielka sfastyka spotkana w drugim chyba pomieszczeniu-pomieszczeniu-sali przesłuchań, wywołała ciarki. Potem cele, karcery i liczne przedmioty, zdjęcia z czasów wojny znów były przyczynkiem do rozmów i tłumaczenia historii Zosi. I tak całkiem niespodziewanie zajechaliśmy w Huy w historię.
Na koniec z punktów widokowych na twierdzy podziwialiśmy widoki.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz