czwartek, 12 lipca 2018

Daleko w Huy w historię

W tym roku wakacje są inne od poprzednich. Szkoła skończyła się 29.06 i już w niedzielę 01.07 zawieźliśmy Zosię na tygodniowy obóz taneczny w Ardenach. Góry bardzo ładne, dla nas porównywalne z Sudetami, nie wiedzieć czemu Belgowie mówią o nich pagórki. Z obozu córka jest bardzo zadowolona a my dwa razy mieliśmy kurs w góry. Za drugim razem jadąc po nią, zwróciłam uwagę na ciekawą zabudowę i w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w miejscowości jak się okazało o oryginalnej nazwie Huy.
Najpierw trafiliśmy do Colegiaty Notre Dame.

Piękny gotycki klasztor robił wrażenie.
 
Następnie idąc kawałek wzdłuż rzeki Moza
doszliśmy do miejsca, skąd zaczyna się wspinaczka na forty. Weszliśmy na górę i za symboliczną opłatą fortyfikacja stanęła przed nami otworem.
Spodziewaliśmy się że zetkniemy się klimatem podobnym do srebrnogórskiej czy kłodzkiej twierdzy, bo wygląd bardzo przypominał styl budów z czasów napoleońskich, ale ku naszemu zaskoczeniu właściwie nic nie było o czasach napoleońskich a fort wybudowali w XIXw Holendrzy. Okazało się, że miejsce to w czasie II wojny światowej przejęli Niemcy i urządzili więzienie i tajną siedzibę Gestapo. Przetrzymywano tam ponad 6000 wieźniów. Wielka sfastyka spotkana w drugim chyba pomieszczeniu-pomieszczeniu-sali przesłuchań, wywołała ciarki. Potem cele, karcery i liczne  przedmioty, zdjęcia z czasów wojny znów były przyczynkiem do rozmów i tłumaczenia historii Zosi. I tak całkiem niespodziewanie zajechaliśmy w Huy w historię.
Na koniec z punktów widokowych na twierdzy podziwialiśmy widoki.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz