Dziwne może się wydać pisanie w sierpniu o nartach, ale taki wyjazd nie jest niestety tani, więc może warto już zacząć odkładać kasę na ferie zimowe.
My z Zosią dwa lata temu, dałyśmy się namówić na taki długo weekendowy wypad zimą w góry. Stacja Narciarska Dwie Doliny. Wyjazd w czwartek powrót w ndz w nocy. Jechałyśmy pierwszy raz, liczyłam się z tym że może się okazać, że moja niespełna 8-latka nie będzie wcale na tyle odważna by zapał trwał dłużej niż kilka godzin. Nic bardziej mylnego.
Była tak nakręcona i podjarana, że po pierwszym dniu, kilku godzinach nauki opuściłyśmy "oślą łączkę" i pomknęłyśmy na łatwą trasę ale już normalnie w górach. To pomknęłyśmy, to może nie do końca adekwatne określenie, bo najpierw wjazd dułgalaśnym wyciągiem (chyba reklamują się że najdłuższy krzesełkowy wyciąg w Polsce) potem miałyśmy "kawałek" przejść na nogach i już :-)! Kawałek okazał się kawaliskiem (!) i szczęście Piotra, że nie nawinął mi się wtedy pod rękę. Umordowana, upocona niosąc narty swoje i Zosi w tych buciorach narciarskich dotarłam wreszcie na miejsce. Po odpoczynku zaczęłyśmy z Zosią zjazd i powiem szczerze, że już się na nikogo nie gniewałam. Dobrze ponad kilometrowa łagodna nartostrada była cudowna.
Zosia z każdą chwilą stawała się coraz bardziej pewna, odważna i przeszczęśliwa. To było wprost nie do uwierzenia, że to dziecko wczoraj założyło pierwszy raz narty na nogi. Wyciąg orczykowy nie stanowił żadnego problemu.
Przerwy na odpoczynek czy nawet na posiłek, a moja Zofia lubi pojeść, były przez nią tak skracane, że ja nie byłam w stanie kawy dopić :-).
Calutki dzień tam spędziłyśmy i do dziś to chyba najbardziej urocze wspomnienie dnia narciarskiego. Wracałyśmy już jadąc na nartach ten sam odcinek, który rano trzeba było pokonać na nogach. W następnym roku, za namową Piotra-organizatora, (który rok wcześniej sam uczył Zosie) wykupiłam Zosi godziną lekcję z instruktorem. Rzeczywiście warto. Polecam choć to niestety tanie nie jest. Po odświeżeniu pamięci ruszyłyśmy od razu, by zmierzyć się z demonem z przed roku i naturalnie dałyśmy radę zjechać dojechać samodzielne do wyciągów i tras, które rok wcześniej wygrały ze strachem i mama musiała targać sprzęt w rękach idąc na nogach. Ta sama nartostrada nie była już tak samo ekscytująca więc poznawałyśmy nowe.
Pewnym wyzwaniem okazała się trasa która wiedzie pod wyciągiem tym najdłuższym, którym wjeżdża się na górę i jadąc pięknie obserwuje. Na moje szczęście jak znalazłyśmy się pierwszy raz na górze był tam też Piotr, który z tegorocznymi uczniami właśnie zamierzał zjeżdżać na dół. Szybko wtryniłam mu i Zofię. Powiem szczerze, że jestem pewna, że gdyby nie On, Zośka by nie zjechała ze mną. Było by to co przed rokiem. Z innym dorosłym dziecko inaczej radzi sobie ze strachem, przy mamie można być miękkim a gdy jej nie ma,lub jest dalej (bo ja byłam, zjeżdżałam za nimi. I obserwowałam jak Piotr radzi sobie z ich strachem) dziecko się mobilizuje i jest twardsze. Zjechali, a ja za nimi podglądałam, w jaki sposób jada, na niektórych odcinkach i potem już mogłyśmy we dwie śmigać tą trasą.
Na trzeci z rzędu wyjazd planujemy zabrać tatę :-) i też zbieramy już forsę. Z porad praktycznych to jak pisałam, warto jest wykupić lekcję z instruktorem, fajnie mieć w plecaku coś ciepłego w termosie do picia, polecam tabliczkę czekolady, bo jest dobrym źródłem energii i motywatorem,"- a na dole czekolada" ; -). Kaski rękawiczki itp sprzęt doradzą w sklepach sportowych nie będę się wymądrzać ale nie zaniedbywać bo wypadki się zdarzają, byłyśmy świadkami. Z resztą Zosia też miała wypadeczek, wracając już na schodach, tak niefortunnie upadła, że narty, które niosła przytrzasnęły palec i było wybicie, ale nie groźne więc tylko w bajki i inne opowieści wstawiłyśmy. Skipassy całodniowe kupować już od pierwszego dnia, bo szkoda kasy na kilku-razowe zjazdy, bo to się kończy tak szybko że szybciej kasa z konta idzie. Ja jeżdżę z Sieradza, i jestem bardzo zadowolona i z organizacji warunków i atmosfery panującej od chwili startu autokaru do samego powrotu. Polecam





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz