Najpierw myślałam o bratanicy, potem o chrzestniaku, spełniło się z własną córką :-) dodam, w tym miejscu, że to był mój pomysł na prezent komunijny. W czasach kiedy dzieci na długo przed komunią mają telefony, rowery, tablety itp.wydaje mi się, że najlepiej dać dziecku szczęśliwe wspomnienia. Tym sposobem zaproponowałam, że nie kupujemy Zosi przedmiotów tylko robimy zrzutkę na wyjazd do Eurodisneylandu. Pomysł przyklaśnięto i całą rodziną zafundowaliśmy nam wspomnienia jakich nikt nam nie odbierze ;-)
Jednodniowy pobyt to w tym miejscu, nie daje szans na zabawę na każdej atrakcji, tym bardziej, że prawie do każdej czeka się około godzinę do wejścia. Atrakcje są dla wszystkich i w każdym wieku. Niektóre z samej nazwy nie zdradzają co oferują i trochę podstępem znaleźliśmy się z Zosią na rollercoasterze. Duży czad. Kosmiczna podróż z pewnością zostanie zapamiętana przez nas i Zofię. Jeszcze większym zaskoczeniem okazały się windy w Hollywood Tower, w których poczułam brak grawitacji i no, cóż świadomie nie wsiądę tam już ani ja ani Zosia.
Pozostałe karuzele, statki, pociągi były starannie już wybierane przez córkę i żadne większe prędkości czy przechyły nie wchodziły w grę :-) Wiem, że mimo pewnej dozy strachu jaką tam zaliczyła będziemy latami z uśmiechem wspominać to bądź co bądź pozytywne uczucie grozy. Tym bardziej, że finałem każdego szaleńczego dnia w tym parku rozrywki jest parada gwiazd/postaci Walta Disneya. Natomiast uczestnictwo w niej i oglądanie robi wrażenie na każdej osobie niezależnie od wieku.
Dodatkową wisienką na torcie wspomnień jest wizyta u Myszki Miki. Tutaj dłużej niż w innych miejscach trzeba się naczekać. Czas umilają bajki na dużym ekranie. Ale jak już przyjdzie ten moment że zostajesz wezwany do pokoju Miki, każde spotkanie jest indywidualne, to Miki z dzieckiem wita się jak z najserdeczniejszym przyjacielem, długo wyczekiwanym i wytęsknionym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz